Grecja (na łeb na szyję leci,) upada.
Hiszpania w buncie, młodzi ręce w geście protestu wznoszą do nieba.
Francja i Włochy się boją, one będą następne w kolejce.
Schengen staje się fikcją.
Imigranci - wrogami;
Stabilność - marzeniem, a frank --
O franku szwajcarskim nie ma co mówić.
Ekonomiści (choć nie tylko rzecz jasna), którzy problem przed kilkunastoma miesiącami; przed kilkuma laty - zamietli pod dywan - chowają głowę w piasek, obserwują - powolny upadek, chaos i szaleństwo.
Sto
Trzydzieści
Miliardów.
And counting.
Czytając gazety;
nareszcie zacząłem wierzyć słowom, w które dotąd -
w związku z brakiem wielkiej wojny i jakiejkolwiek poważnej rewolucji -
nie przyszło mi dawać żadnego znaczenia:
Dzięki Ci Boże,
że przyszło mi żyć
w ciekawych czasach.